Sztuczka z chodzeniem po wodzie teraz nie tylko dla wybranych Stara opowieść mówi o tym, że sztuczkę z chodzeniem po wodzie można wykonać bez trudu, jeśli tylko stąpa się po palach. Szczęśliwie można się obyć bez nich i zastąpić je znacznie ciekawszym gadżetem.
Z tego co wiem facet uczęszczał do szkoły dla czarodziei (iluzjonistów) w Londynie. Sama oglądając jego program (wczoraj pewnie oglądałeś premierę nowych odcinków^^) jestem pod wrażeniem, możliwe że jest w tym coś więcej,że potrafi niesamowicie panować nad ciałem ale ta butelka czy zawiązywanie się samej sznurówki po potrzęsieniu nogą to sztuczka której nam nie zdradzi
Pobieraj bezpłatnie illustration z kategorii Jezus Chodzić Po Wodzie z bogatej biblioteki w serwisie Pixabay z obrazami, filmami i muzyką z domeny publicznej.
Provided to YouTube by DistroKidKto Chodzi Po Wodzie · Martim MonitzAlba℗ 1120678 Records DKReleased on: 2019-02-01Auto-generated by YouTube.
Caught up with Dynamo during the filming for his new tv show for an exclusive streetwise magic performance!Film by SW MediaLike our FACEBOOK PAGE - https://w
Odwiedź nasz Instagram: https://www.instagram.com/castoramapolska/?hl=plGazetka promocyjna: http://www.castorama.pl/gazetka-i-katalogi/gazetka-castorama?utm_
koUht. Koniec świata od zawsze przerażał ludzi. Od wieków kolejni prorocy wyznaczali "pewne" terminy wielkiego kataklizmu. Żaden z nich się nie sprawdził, jednak budził lęk, a czasem i panikę. Czy rzeczywiście możliwe jest wyznaczenie dokładnej daty końca świata? Czy będzie to długotrwały proces czy raczej nagła katastrofa? Tego nie wiemy, ale tak w samej Biblii, jak i w innych starożytnych pismach doszukać się możemy zapowiedzi Dni Ostatnich. Po czym poznać, że koniec świata jest już blisko? Możemy posłuchać naukowców, którzy mówią o wypalaniu się Słońca czy zderzeniu z wielką asteroidą. Możemy też poszukać innych znaków zwiastujących koniec. Trzęsienia ziemi, huragany, tsunami Katastrofy, które pustoszą ziemię i oceany pochłaniające ląd. Zapanują susze, potem powodzie, gradobicia, wielkie pożary. Takie wydarzenia zapowiadają już proroctwa królowej Saby, zwanej Sybillą. Mimo tak oczywistych i wielkich nieszczęść ludzie nie wyciągną z nich wniosków. Nie zmienią swojego postępowania, nadal panować będzie chciwość, zazdrość i złość. Wizje te pokrywają się częściowo z tym, co przeczytać możemy w Apokalipsie. Takie sytuacje miały miejsce na Haiti, w Japonii, Tybecie, na Filipinach. Świetlisty znak na niebie Według wielu przepowiedni znakiem zapowiadającym koniec świata ma być świetlisty znak na niebie - kometa z długim ogonem, widoczna z każdego punkt na Ziemi. Po jej pojawieniu się mamy cztery lata na poprawienie naszego postępowania. Jednak ludzkość zlekceważy ten znak i na Ziemi nadal panować będzie gwałt i przemoc. Wtedy na niebie pojawią się kolejne oznaki gniewu bożego. Wybuchać będą epidemie nieznanych chorób, panować będzie głód i bieda. W 1986 roku panikę wzbudziła kometa Halleya. Wierzono, że jest ona zapowiadanym znakiem od Boga. Obecnie, w okolicach Bożego Narodzenia na niebie zobaczymy Kometę Stulecia ISON. Będzie ona widoczna gołym okiem nawet w ciągu dnia. Według amerykańskiego kaznodziei Paula Begley’a jej nazwa - ISON - oznacza nic innego, jak „I son” („Ja, syn”) i zwiastuje ona powtórne przyjście Jezusa na świat. Wielka wojna Wielu proroków mówiło o tym, że znakiem zbliżającego się końca świata będzie zwiększona ilość wojen domowy i konfliktów międzynarodowych. Część z nich toczyć się ma w Europie, która stanie w ogniu. Koniec jednej wojny oznaczać będzie początek kolejnej. Ludzie zajęci konfliktami i walką zaniedbają ziemię i przemysł, przez co zapanuje wielka bieda i głód. Walki te mają zakończyć się w Europie wielką suszą. Deszcz nie będzie padał przez bardzo długi czas. Potem zaś obfite opady spowodują powodzie. Mówiąc o konfliktach zbrojnych i wojnach domowych nie sposób nie zwrócić uwagi na sytuację w Syrii, Egipcie, Sudanie, Libii, na Mali. Charakteryzują się one wyjątkowym okrucieństwem reżimów wobec swoich rodaków, cywili. Władza pieniądza Według Sybilli i innych proroków znakiem zapowiadającym koniec świata jest też zwycięstwo kłamstwa i obłudy. Wszyscy będą oszukiwali i okradali się nawzajem. Pieniądz będzie rządził światem. Nikt nie powie ani słowa prawdy. Nie będzie sprawiedliwości, uczciwe procesy będą fikcją, bo sądy będą opłacone. Więzi międzyludzkie ulegną pogorszeniu. Każdy będzie myślał tylko o sobie, nie będzie dbał nawet o najbliższych. Rodziny będą się rozpadały, rodzice będą porzucali dzieci. Panować będzie wszechobecna rozpusta. Ludziom zabraknie szlachetnych, pozytywnych uczuć. Wszystko to doprowadzi do zgładzenia przez Boga trzeciej części ludzkości. Antychryst Zapowiedzią zbliżającego się końca będzie pojawienie się Antychrysta. Narodzić się on ma w Babilonie. W jego imieniu przemawiać będą fałszywi prorocy, którzy pochodzić mają z chrześcijaństwa. Jego celem będzie fałszowanie słowa bożego, przekonanie nas, że Jezus nie był Mesjaszem. Będzie zwodził ludzi, nakłaniał do złego. Przez fałszywe znaki, uzdrowienia i cuda Antychryst chce zastąpić Boga. Szatan chodzić ma w szeregach kardynałów. Przez wieki starano się odkryć tożsamość Antychrysta. Miał nim być Napoleon, Hitler czy Stalin. W kręgu podejrzeń znaleźli się także Osama bin Laden, Mao Tse-tung, Władimir Putin, papież, książę William, Barack Obama. Ciekawostką jest, że mianowany przez Obamę Sekretarz Marynarki Wojennej nazywa się Raymond Mabus – Mabus to według Nostradamusa imię trzeciego Antychrysta. Wymieranie zwierząt Oznaką nadchodzącego końca świata jest też wymieranie zwierząt. Zjawisko to bardzo nasiliło się w ostatnich latach. Z ziemi znikają kolejne gatunki. Ekolodzy biją na alarm. W wodach znajduje się mnóstwo martwych ryb, z nieba spadają ptaki, zdychają ssaki. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby zwierzęta nie ginęły stadami. Gwałtownie maleje też ilość pszczół. Stanowi to wielkie zagrożenie, ponieważ doprowadzić może do wyginięcia dużej ilości roślin. W styczniu 2011 roku w miejscowości Beebe w stanie Arkansas z nieba spadło ok. pięciu tysięcy ptaków. Według oficjalnych wyjaśnień ptaki zmarły na skutek obrażeń od sylwestrowych fajerwerków. Podobne masowe śmierci zwierząt miały miejsce także w innych częściach Stanów Zjednoczonych, w Brazylii, we Włoszech, w Wielkiej Brytanii, Szwecji, Tajlandii, Korei czy Australii. Ostatni papież Po rezygnacji z funkcji biskupa Rzymu Benedykta XVII zapanował strach. Według wielu przepowiedni kolejny papież miał mieć oliwkową skórę. To on miał być "papieżem czasu Apokalipsy". W czasie jego pontyfikatu nasilić się mają katastrofy naturalne i krwawe wojny domowe. Ludzie zaczną masowo odwracać się od Kościoła. Nastąpić ma jego upadek. Według przepowiedni Malachiasza po Janie Pawle II miało być jeszcze tylko dwóch papieży. Odpowiada to ilości miejsc na portrety ojców Kościoła w watykańskiej Bazylice św. Pawła za Murami. Wszystko wskazuje na to, że miejsca wystarczy jeszcze tylko na portret Franciszka. Czy to on jest ostatnim papieżem - Petrus Romanus? Nawrócenie się Izraela Biblia jako znaki końca świata podaje również nawrócenie się Izraela i głoszenie ewangelii na całym świecie. Trudno nam dziś sobie wyobrazić, że wyznawcy judaizmu uznają Jezusa za Mesjasza, jednak według niektórych interpretacji za nawrócenie Izraela uznać można już wybudowanie na jego terytorium świątyń chrześcijańskich. Źródło:
Jezus, chodząc po wodzie, chciał zafundować uczniom niezapomniane show? Udowodnić im i sobie, że potrafi?Jezus chodzi po wodzieSłyszałem kiedyś taki dowcip: Kiedy uczniowie Jezusa byli w łodzi na jeziorze, zobaczyli nagle, że Nauczyciel zbliża się do nich, krocząc po wodzie. Zdziwili się bardzo, a Jezus pomachał do nich ręką i zawołał: „Piotrze, chodź do mnie!”.„Naprawdę mogę do ciebie pójść, Panie?” – spytał zdziwiony Piotr. „Oczywiście!” – odparł Jezus. Piotr, nie zastanawiając się wiele, przerzucił nogi za burtę, chlupnął do wody i zaczął tonąć, a Jezus pokręcił głową i westchnął: „Ale po palach, Piotrze. Po palach”.Czytaj także:9 chorób, z których Jezus cudownie uzdrawiałChodzenie po wodzie jest sztuczką eksploatowaną przez różnych magików. Na przykład niejaki Steven „Dynamo” Frayne, iluzjonista, który zyskał fanów na całym świecie, zaprezentował gapiom show w sercu Londynu, spacerując po go motorówka faktycznie w pewnym momencie zahaczyła o pale, co można zauważyć na nagraniu, które znajduje się w nie był jednak iluzjonistą zabawiającym ludzi sprytnymi sztuczkami. Załóżmy, że naprawdę chodził po wodzie. Na stronie z demotywatorami można znaleźć obrazek, ukazujący Jezusa na wodzie, z podpisem: „Co ma wisieć, nie utonie”… Niektórych to śmieszy, ale może też razić uczucia religijne jednak na bok pytania, jak to możliwe, że Jezus nie tonął. Cudów nie da się wytłumaczyć, bo gdyby się dało, nie byłyby co Jezus czynił cuda?Myślę, że raczej należałoby się zastanowić się, po co On w ogóle to zrobił? Odpowiedź: „Bo mógł!” niczego nie rozwiązuje. Jako Syn Boży mógł pewnie robić wiele rzeczy, których nie ja mógł chodzić po wodzie, pewnie bym to robił, np. dla szpanu albo po to, by sobie skrócić drogę, ale Jezus nigdy nie dokonywał cudów bez jakiegoś ważnego powodu. Można nawet powiedzieć, że czynił je niezbyt chętnie i stosunkowo rzadko, czasami wręcz do nich przymuszany. Skąd więc nagle ten pomysł z chodzeniem po wodzie?Pewien mój znajomy ksiądz zażartował, że Jezus po prostu nie nauczył się pływać. Żarty żartami, ale to naprawdę ciekawe zagadnienie… Może Jezus nie był do końca pewien, jak daleko sięga Jego moc i, wiedziony nagłym impulsem, chciał się przekonać? Ot tak sobie spontanicznie postanowił sprawdzić, czy będzie potrafił?Wyjaśnienie to także nie jest zadowalające. Należy raczej przyjąć, że chodzenie po wodzie miało być jakąś lekcją dla Jego uczniów. Jezus chciał im w ten sposób przekazać jakąś także:Da się „udowodnić” cuda Jezusa opisane w Ewangeliach?Bóstwo JezusaOpisy tego wydarzenia znajdują się w Ewangeliach: Marka (6,45-52), Mateusza (14,22-23) i Jana (6,15-21). W każdej z tych wersji Jezus mówi do uczniów w łodzi: Ja jestem, nie bójcie się! (Mt 14,27; Mk 6,50; J 6,20).Oni mieli bowiem wątpliwości, czy to naprawdę Jezus, czy też może jakaś zjawa albo halucynacja. Ale to Ja jestem w ustach Jezusa stanowi także nawiązanie do Bożego imienia Jahwe. W Księdze Wyjścia, gdy Bóg powołał Mojżesza, przedstawił się słowami: JA JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JA JESTEM posłał mię do was (Wj 3, 13-14).Chodzenie Jezusa po wodzie było kolejną próbą przygotowania uczniów do tego, aby odkryli prawdę o Jego bóstwie, co dotarło do nich tak naprawdę dopiero po po wodzie mogło być też nawiązaniem do stworzenia świata, kiedy „ziemia była bezładem i pustkowiem, a ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód i Duch Boży unosił się nad wodami”. Poza tym morze symbolizowało siły chaosu ujarzmione przez Mateusz jako jedyny wzbogacił tę opowieść, wspominając o niesamowitym wyczynie Piotra. Zazwyczaj pamiętamy, że zaczął on tonąć i został zganiony za małą wiarę, ale zanim się to stało, Piotr doszedł po wodzie do samego Jezusa, czego nie uczyniłżaden inny to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? (Mt 14, 28-31).Siła wiaryW wersji Mateusza to właściwie Piotr jest głównym bohaterem tego epizodu. Kiedy Jezus kazał mu do siebie przyjść, chciał pokazać pozostałym uczniom, jak wielka może być siła ludzkiej wiary i jak wielkie znaczenie ma zaufanie potędze wiary Jezus mówił już w przypowieści o ziarnie gorczycy. Mówił też, że samą tylko wiarą moglibyśmy przesuwać góry, co jest raczej pewną nie chodzi o to, że jeśli nie chodzimy po wodzie, to mamy małą wiarę. Przecież teraz poza iluzjonistami (którzy chodzą tak naprawdę po palach) nikt po wodzie nie chodzi i Jezus wcale nie obiecywał, że ludzie głęboko wierzący będą spacerować na powierzchni wody, telekinetycznie przemieszczać góry, bądź przesadzać jeśli Bóg wezwałby nas do siebie, to powinniśmy mu zaufać, że z Nim to, co niemożliwe, może stać się wykonalne. Jezus uczy nas, abyśmy nie polegali na sobie, ale na mocy Boga. A dla „Boga nie ma nic nie możliwego”.Czytaj także:Nasze życie jest jak chodzenie po wodzie. Bez Jezusa to się nie uda [komentarz do Ewangelii]
Stwórz swój wymarzony obraz na wymiar z naszym generatorem i odmień wygląd swojego wnętrza! Obraz Jezus chodzi po wodzie możesz zamówić na wymiar drukowany na wysokiej jakości płótnie poliestrowym, bawełnianym, na płycie PCV 5mm, na PLEXI 5mm, na korku o gr. 7mm, szkle hartowanym oraz szkle optywhite 4mm oraz jako plakat lub obraz podświetlany LED. Obraz zostanie wykonany wg Twoich wytycznych. Dzięki naszemu generatorowi możesz wybrać nie tylko interesujący Cię rozmiar i materiał obrazu ale także dowolnie zmienić jego kolorystykę, nasycenie barw oraz wyszukać podobne obrazy pasujące do przedstawionej wybranej lub wczytanej grafiki. Możesz również dodać nakładkę 3D dzięki której stworzysz np. duży nowoczesny obraz 3D. Dzięki temu możesz być pewny, że Twój obraz będzie jedyny w swoim rodzaju i zostanie wykonany specjalnie dla Ciebie, którego powiesisz w swoim salonie lub np. sypialni. Boki obrazów są zadrukowane w lustrzanym odbiciu.
Steven Frayne, znany też jako Dynamo, w dzieciństwie magią odpędzał swoich prześladowców. Dziś jest gwiazdą telewizji i Twittera. Wiele trzeba, by zszokować mieszkańców Las Vegas. To w końcu miasto, w którym w jedno popołudnie można odwiedzić Wieżę Eiffela, Empire State Building, piramidy w Gizie i Plac Świętego Marka. Jednak gdy do miasta przybył Steven Frayne, nawet najbardziej zblazowani z lokalnych mieszkańców zdali sobie sprawę, że mają do czynienia z kimś wyjątkowym. Frayne - lepiej znany pod pseudonimem Dynamo - jest brytyjskim iluzjonistą, który do perfekcji opanował sztukę zaskakiwania publiczności i na nowo odkrywa przed widzami uroki magii. Jest jak brytyjski David Blaine (z tą tylko różnicą, że nie zasiada w szklanej skrzyni obrzucanej jedzeniem przez pijanych londyńczyków) i pokazuje na ulicach sztuczki, które ludzi zadziwiają, szokują, a często też przerażają. Potrafi zamienić śnieg w diamenty a Fantę w Coca-Colę, potrafi ożywić papierowe motyle i stopić w rękach monety. Potrafi latać, lewitować, chodzić po ścianach budynków i przechodzić przez szyby. Przeszedł też Tamizę - i zrobił to na piechotę. To człowiek, który umie chodzić po wodzie. Co jednak najbardziej imponujące: rozwiązuje krzyżówkę "Timesa" w niecałe trzy sekundy. Jego magia oczarowała całą brytyjską publiczność. Pierwszy cykl programu "Dynamo: Mission Impossible" okazał się wielkim hitem obejrzanym przez 1,7 miliona widzów i zdobył nominację do nagrody dla najbardziej popularnego programu rozrywkowego 2012 roku w brytyjskiej telewizji. Niedawno drugi rok z rzędu zdobył nagrodę za najlepszy program rozrywkowy Broadcast Digital Awards, co jest ogromnym wyróżnieniem dla programu nadawanego przez kanał Watch spoza oferty kanałowej Freeview. Wśród sławnych fanów Dynamo są Snoop Dogg, Rio Ferdinand, Tinie Tempah, Russell Brand i Gwyneth Paltrow. Jednak siła Dynamo leży w serwisach społecznościowych. Ma przeszło 750 tysięcy fanów na Twitterze i tyleż samo przyjaciół na Facebooku, którzy stworzyli silnie związaną z nim aktywną grupę nazywającą się Dynamites. Niedawno zamieszczona na Twitterze wiadomość o jego planowanej wizycie w londyńskim centrum handlowym Westfield Stratford City spowodowała tak tłumne przybycie fanów, że trzeba było centrum zamknąć. Kiedy w zeszłym miesiącu pojawił się na festiwalu Whitehaven w Cumbrii, był zmuszony zmienić plany z obawy o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, ponieważ na spotkanie z nim stawiło się 20 tysięcy ludzi. W XVII wieku pogromca czarownic Matthew Hopkins doprowadziłby do jego skazania przez powieszenie. W XXI wieku Frayne jest marzeniem marketingowców. Teraz wraca do telewizji z drugim cyklem programów. Pokaże kolejne zdumiewające sztuczki w nowych egzotycznych miejscach, takich jak Rio de Janeiro, Wenecja, Los Angeles i Las Vegas. W tym ostatnim mieście dołączam do niego, by z bliska przyjrzeć się jego magii i porozmawiać z nim o jego błyskawicznej karierze. Zasiadamy do lunchu w ekskluzywnym klubie Tao, wokół w najlepsze trwa impreza modelek "Maxim". Nie sposób nie myśleć z uznaniem o tym, jak daleko zaszedł Frayne od czasów swego trudnego dzieciństwa na osiedlu Delph Hill w Bradford, gdzie magia służyła mu za mechanizm obronny. 29-letniego dziś Frayne'a samotnie wychowywała matka. Ojciec stale wychodził z więzienia lub do niego wracał. Frayne przyszedł na świat z wrodzonym zapaleniem układu pokarmowego, tzw. chorobą Crohna. Był niewielkim dzieckiem (nawet teraz ma niewiele ponad 152 cm wzrostu i 50 kg wagi) i stał się łatwym celem dla miejscowych łobuzów. - Dzieci dokuczały mi w szkole. Chłopaki mnie podnosili, wsadzali do śmietnika na kółkach i spuszczali go z góry - wspomina Frayne. Szczęśliwie z pomocą pośpieszył jego dziadek Kenneth, który po II wojnie światowej pokazywał iluzjonistyczne sztuczki, by dostawać większe przydziały. Widząc, że jego 11-letni wnuk stale wraca do domu podrapany i posiniaczony, pokazał mu, jak odebrać ludziom siłę, tak by już nie mogli go podnieść (Frayne pokazał ją i mnie: w jednej chwili mogłem z łatwością go unieść, ale już w następnej przygwoździł mnie swoim przeszywającym spojrzeniem niebieskich oczu i nie mogłem go ruszyć. Dziwne uczucie). - Już następnego dnia wypróbowałem to na chłopakach ze szkoły i żaden nie mógł mnie unieść. Trochę się przestraszyli i spanikowali, więc zaczęli opowiadać o mnie plotki w stylu "Steven zwariował, ma nadludzkie moce". Zanim się obejrzał, z małego, prześladowanego dzieciaka stał się poważaną postacią. - Trochę się mnie bali, ale też fascynowało ich to, co robiłem. Każdy chciał, żebym na nim spróbował swoich sztuczek. Frayne złapał iluzjonistycznego bakcyla i odkrył, że ma do magii naturalny dryg. Wraz z dziadkiem rozwijał pomysły i swoje umiejętności. Ponieważ dorastał na niebezpiecznym osiedlu mieszkań komunalnych i z obawy przed pobiciem nie mógł bawić się na podwórku, uciekał w świat swojej bujnej wyobraźni, spędzając godziny na samotnym doskonaleniu swojej sztuki. Gdy opowiadam mu o słowach Malcolma Gladwella, który twierdzi, że aby zostać ekspertem w jakiejś dziedzinie, trzeba poświęcić 10 tysięcy godzin na ćwiczenia, z niedowierzaniem kręci głową i wybucha śmiechem. - 10 tysięcy godzin ćwiczeń? Ja poświęciłem setki tysięcy. Niewątpliwie było warto, o czym przekonuję się na własne oczy, gdy ponownie ruszają zdjęcia do programu. Wielu ludzi, w tym także i ja, sceptycznie podchodzą do magii, przypisując jej widowiskowe efekty filmowej iluzji. Oglądanie występu Dynamo na żywo było więc dla mnie objawieniem. Na przyjęciu odbywającym się nad basenem w hotelu Venetian podszedł do pięciu dziewczyn świętujących wieczór panieński i poprosił jedną z nich o zdjęcie wisiorka. Wziął go, połknął i po minucie wyciągnął z boku brzucha. Żadnych filmowych trików, przysięgam. Stałem tuż obok niego i na własne uszy słyszałem krzyki dziewczyn. Widziałem też, jak skołował graczy w pokera w kasynie Bellagio, klientów w restauracji Last Stop i parę biorącą ślub w Little White Chapel, która teraz zachodzi w głowę, jak to się stało, że Dynamo stoi na ślubnym zdjęciu pomiędzy nimi, skoro to on sam ich fotografował. Patrząc na jego występy z bliska, pamiętam o tym, że to nie może być prawda, ale nie potrafię wytłumaczyć, jak to robi. Praktyka rzeczywiście czyni mistrza. Ma podpisany kontrakt ze stacją Watch (która wyłowiła go po występie na imprezie rozpoczynającej sezon UKTV) na ten i jeszcze jeden cykl programów. Jednak kanał nie będzie miał łatwego zadania, jeśli będzie chciał o niego później walczyć. Channel 4 i Sky1 od dawna już węszą, a też zapotrzebowanie na występy na żywo jest coraz większe. Co by się jednak nie działo, Frayne po prostu cieszy się sukcesem i życiem, jakie zawdzięcza magii. - Może i nie miałem najlepszego dzieciństwa, ale za to dorosłe lata mam zupełnie niesamowite. Szczęśliwie pierwsza telewizyjna seria odniosła sukces, mnóstwo ludzi ją obejrzało i teraz dalej śledzi moje poczynania. Jako dziecko starałem się robić wiele rzeczy, ale nie miałem ojca, który by mnie akceptował, a w szkole byłem szykanowany. Wszyscy mówili: "dziwny z ciebie dzieciak, nie powinieneś robić takich rzeczy, znajdź sobie normalną pracę" albo "jesteś za mały, zawsze będą się ciebie czepiać". Wszystko było na "nie". Ale ja wytrwałem pomimo przeciwności. Mam teraz swoją normalną rodzinę, a dodatkowo parę milionów ludzi w sieci, którzy interesują się moimi losami, i miliony, które oglądają mój program w telewizji. Czuję więc, że stworzyłem naprawdę wielką rodzinę i że wreszcie jestem trochę akceptowany. Niestety sukcesami Frayne'a nie będzie już mógł cieszyć się jego dziadek, który zmarł w tym roku w wieku 84 lat. - Bez niego nie byłbym tu, gdzie jestem, więc wszystko, co od dziś zrobię, będę robić dla niego. Mam nadzieję, że w niebie mają telewizję i dziadek będzie mnie oglądał. Może razem z Houdinim. O, to byłoby coś!
18+ Ta strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Zapamiętaj mój wybór i zastosuj na pozostałych stronach Pamiętacie trik z gościem ze szklaną butelką do której wciskał telefony? Teraz wydaje się to banalnie proste... © 2007-2022. Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów i komentarzy zamieszczonych przez użytkowników jest przeznaczony wyłącznie dla użytkowników pełnoletnich. Musisz mieć ukończone 18 lat aby korzystać z • FAQ • Kontakt • Reklama • Polityka prywatności • Polityka plików cookies
dynamo magik chodzi po wodzie